Marc Henshall,

Portret inżyniera dźwięku: Olga Fitzroy

Dla inżyniera dźwięku częste zwracanie się ku wielu gatunkom muzycznym i produkcjom jest częścią zawodu. W poniższym portrecie inżyniera dźwięku rozmawiamy z niedawną zwyciężczynią tytułu Inżyniera Roku MPG, Olgą Fitzroy, dla której, jak się okazuje, wykorzystanie swoich umiejętności do szerokiej gamy zastosowań nie jest obce. Od asystowania nieżyjącemu już Sir George’owi Martinowi, poprzez pracę nad płytami Coldplay, The Foo Fighters i Muse, a także muzyką filmową najlepszych kompozytorów, w tym Hansa Zimmera i Dario Marianelliego - Olga ma spore doświadczenie, którym może się podzielić...

Niedawno w Shure poprosiliśmy osoby tworzące zespół Sound Hub o wyróżnienie jednego albumu, który sprawił, że zdecydowali się na pracę w przemyśle muzycznym. Gdybyś miała wybrać taki album, który by to był i dlaczego?

Trudno jest mi wskazać konkretny przykład. Wydaje mi się, że słuchanie albumów Beatles Anthology podczas czytania bardzo obszernych informacji z okładki płyty odegrało dużą rolę w uświadomieniu mi, że w ogóle istnieją takie rzeczy jak studia nagraniowe, inżynierowie i producenci. Byłam zaintrygowana całym procesem nagrywania, ale prawdopodobnie dopiero kilka lat później (po kilku latach pracy w kinach, klubach z muzyką na żywo i studiach nagraniowych) zdecydowałam, że chcę podążać ścieżką studyjną.

Kiedy byłam w college'u w Glasgow, często słuchaliśmy Belle and Sebastian. „The Boy With The Arab Strap” właśnie zostało wydane, a oni kilka lat wcześniej uczęszczali do tej samej uczelni, więc byli kolejnym źródłem inspiracji.

Zapoznaj się z tym artykułem, aby dowiedzieć się, które albumy wybrał zespół Shure Sound Hub i podzielić się swoją historią.

Światowej sławy Air Studios odegrało dużą rolę w początkowej fazie Twojej kariery, a w 2013 roku dołączyłaś do ich zespołu kierowniczego. Co według Ciebie sprawia, że Air Studios jest wyjątkowe i jak się ma do innych studiów, w których pracowałaś w swojej karierze?

Myślę, że największym atutem Air Studios (na zdjęciu poniżej) są ludzie, którzy tam pracują. Tak, akustyka w sali jest oczywiście magiczna, a konsoleta i stary Bosendorfer w Studio 1 są wyjątkowe, ale to ludzie tworzą to studio. To jest coś, co Sir George zawsze powtarzał, gdy jeszcze był z nami. Nawet gdy zaczynałam, a on był prawie na emeryturze, zawsze sprawiał, że wszyscy tam pracujący czuli się doceniani. Całkiem sporo osób pracowało pod kierownictwem Sir George'a lub zostało przez niego przeszkolonych.

Asystenci w Air są praktycznie samodzielnymi inżynierami - nic nie jest zbyt wielkim problemem. I wszystko działa, co niestety nie jest standardem w wielu innych studiach. Zawsze mam pełne zaufanie do tutejszego działu technicznego. Nawet jeśli wydarzy się coś nieprzewidzianego podczas sesji nagraniowej, nigdy nie jestem tym zestresowana, ponieważ wiem, że zostanie to szybko naprawione. Jedynym innym porównywalnym miejscem pod względem personelu, niezawodności sprzętu i akustyki jest Abbey Road - zawsze jestem zadowolona z nagrywania również w tym miejscu. Chociaż AIR i Abbey Road technicznie są konkurentami, wszyscy w obu miejscach znają się nawzajem i mają ze sobą dobre stosunki. Razem jesteśmy w stanie tworzyć londyńską infrastrukturę dla muzyki filmowej, która bardzo by zubożała, gdyby jedno studio zostało zamknięte. Jest mi przykro, że przyszłość AIR Studios jest obecnie zagrożona z powodu deweloperów, którzy noszą się z zamiarem wykopania "super-piwnicy" obok studia. Jeśli ktoś chce podpisać petycję wspierającą AIR, można ją znaleźć tutaj: https://you.38degrees.org.uk/petitions/save-air-studios

Air Studios jest synonimem nieżyjącego już, wspaniałego Sir George'a Martina, o którym często mówiono jako o Piątym Beatlesie. Często słyszymy w kontekście artystów, ich producentów i inżynierów, o relacjach tak dobrych, że są oni uznawani za nieoficjalnych członków zespołu. Co według Ciebie buduje udaną relację między inżynierem a zespołem?

Myślę, że wszystkie z nich są różne i zależy to od tego, czego zespół potrzebuje w danym czasie. Często zadaniem producenta i inżyniera jest sprawienie, by zespół miał pewność siebie i wierzył w słuszność swoich pomysłów. Ważne jest także, aby dawali szansę nowym ideom przez pracę nad nimi, dopóki nie są tak dobre, jak mogą być, a nie tylko odrzucali propozycje, ponieważ wydają się one nie na miejscu lub jest po prostu na nie za późno. Jeśli naprawdę ciężko pracowałeś nad czymś i nadal nie do końca czujesz satysfakcję, każdy będzie na lepszej pozycji do wydawania opinii, a nigdy nie wiadomo, czy po drodze nie powstało coś pożytecznego.

Jesteś wymieniana jako osoba zaangażowana w tworzenie ostatnich dwóch albumów Coldplay. Obie płyty bardzo się od siebie różnią – jak różnił się proces nagrywania mrocznego, melancholijnego Ghost Stories 2 od euforii A Head Full of Dreams?

Zaczęliśmy pracować nad „Ghost Stories” w bardzo „nieoficjalnym" otoczeniu domowego studia Guy'a Berrymana. Potem stopniowo przechodziliśmy do nagrywania we własnym studiu zespołu z niektórymi sesjami odbywającymi się w AIR. Niektóre z tych wczesnych nagrań są częścią albumu, na przykład piosenka „O” została wtedy prawie w całości nagrana. Utwór jest bardzo delikatny i kruchy dzięki fortepianowi, z którego wtedy skorzystano.

Wydaje mi się, że duża różnica w nastroju zależy oczywiście od samego pisania piosenek, więc musiałbyś zapytać o to Chrisa, ale myślę, że proces nagrywania również odegrał tu swoją rolę. A Head Full of Dreams nie miała tak naprawdę elementów domowego nagrywania. Było też w niej więcej tanecznych pierwiastków i wiele warstw nagranych w „stosownych” studiach, w tym na sesjach w AIR, których byłam częścią.

Innym artystą, którego osobiście bardzo lubię, a do którego twórczości jesteś przypisana, jest Seasick Steve. Jest dobrze znany ze swojego podstawowego, autentycznego brzmienia bluesa (wraz z gitarą z kołpaka koła samochodu). Jak opisałabyś różnicę w podejściu pomiędzy uchwyceniem surowego brzmienia, przykładem niech będzie tu Seasick Steve a powiedzmy, bardziej dopracowaną popową maszyną, jak Coldplay?

Myślę, że jest między nimi więcej podobieństw, niż myślisz. Powiedziałabym, że obaj artyści zdecydowanie wierzą w magię uchwycenia wyjątkowego wykonania, nawet jeśli są w nim niedoskonałości. Różnią się tym, że Steve często kończy, gdy nagra już swoje podejście, podczas gdy Coldplay może kontynuować pracę nad kawałkiem przez dłuższy czas. Często dodają rzeczy do „magicznego” obrazu zespołu lub próbują nagrać je na różne sposoby - zawsze starają się, aby efekt końcowy był jak najlepszy. Co ciekawe, Steve kiedyś był inżynierem dźwięku, więc chociaż jego nagrania są często proste, zna on wartość używania dobrego mikrofonu poprzez świetny stół i nagrywania na szerszym kawałku taśmy.

Gdybyś mogła wybrać jeden z najważniejszych momentów swojej dotychczasowej kariery, co by to było?

Miksowanie muzyki dla ceremonii zamknięcia Igrzysk Olimpijskich 2012 było naprawdę wspaniałe – bez żadnej presji ani niczego takiego! Oczywiście także zdobycie w zeszłym roku nagrody MPG dla najlepszego inżyniera było całkiem fajne.

Wielu inżynierów posiada „sygnaturę dźwiękową”, która wyróżnia ich prace. Czy uważasz, że Twoje dzieła mają charakterystyczne brzmienie, a jeśli tak, jak byś je opisała?

Nie jestem pewna. Pracuję z tak szerokim zakresem gatunków, więc trudno powiedzieć. Różni artyści wymagają bardzo różnych podejść, chociaż często uczę się czegoś nowego w czasie jednego projektu, co mogę później zastosować do innych.

Jakie trendy przewidujesz dla produkcji muzycznych w 2017 roku?

Syntezatory modularne stały się niezwykle popularne w poprzednich latach i myślę, że ludzie teraz zaczynają interesować się starymi automatami perkusyjnymi (CS80, SR120). Zdecydowanie więcej zabawy sprawia posiadanie prawdziwego urządzenia, niż korzystanie z sampli.

Odwiedź http://www.olgafitzroy.com/, aby dowiedzieć się więcej o Oldze Fitzroy.

O autorze:

Marc Henshall

Marc forms part of our Pro Audio team at Shure UK and specialises in Digital Marketing. He also holds a BSc First Class Hons Degree in Music Technology. When not at work he enjoys playing the guitar, producing music, and dabbling in DIY (preferably with a good craft beer or two).