Andrew Anderson,

a-anderson-blog

Współautor działu Sound Hub Andrew Anderson porusza temat, często bardzo delikatnej relacji między inżynierami dźwięku a muzykami i dostarcza wskazówek, jak współpracować w harmonii...

To, co mówią, to prawda: inżynierowie dźwięku pochodzą z Wenus, a muzycy z Marsa. A przynajmniej mogłoby tak być ze względu na brak ich wzajemnego zrozumienia. Trochę jak stare małżeństwo, sprzeczają się, mimo że są ze sobą związani na zawsze - potrzebują siebie nawzajem, ale nie chcą tego przyznać.

Ale nie musi tak być. Marzę o świecie, w którym muzycy i inżynierowie dźwięku będą żyć razem w harmonii pomagając sobie nawzajem.

Zanim przejdziemy dalej, muszę przyznać: jestem muzykiem. Tak, to oznacza, że jestem trochę kapryśny, mam wątpliwy reżim higieniczny i czasami mówię o sobie jako o „artyście” (wiem, dla mnie też jest to nieco żenujące).

Ale oznacza to również, że mogę zwrócić się do innych muzyków i powiedzieć: dajmy przedsmak pokoju naszym braciom inżynierom dźwięku i zostawmy za sobą te głupie sprzeczki. W końcu są oni po prostu przyjaciółmi, których jeszcze nie poznaliśmy.

Mając to na uwadze, oto pięć moich najważniejszych wskazówek, które pomogą Ci uszczęśliwić Twoich nowych przyjaciół - inżynierów dźwięku.

1.    Poznaj imię swojego nowego przyjaciela

W poradniku z 1936 roku Jak zdobyć przyjaciół i wpłynąć na ludzi Dale Carnegiehe napisał: „Pamiętaj, że imię jest dla osoby najsłodszym i najważniejszym dźwiękiem w jakimkolwiek języku”. Oczywiście mylił się - dźwięk Twojej gitary jest w rzeczywistości najsłodszym dźwiękiem w historii - ale powinieneś wciąż starać się zapamiętać imię swojego inżyniera dźwięku (a jeśli nie możesz spróbować, nie zastępuj go „ej” lub „hej ty”).

2.    Nie psuj zabawek swojego nowego przyjaciela

Wyobraź sobie, jak byś się czuł, gdyby jakiś spocony, przesiąknięty alkoholem idiota pojawił się w Twoim domu i zaczął kopać Twoje gitary, dotykać talerzy perkusyjnych lub rozmontowywać starannie skompletowany i połączony pedalboard. Byłbyś bardzo urażony, prawda? Cóż, tak to brzmi dla inżyniera dźwięku, kiedy grasz koncert i dajesz czadu na jego statywach, mikrofonach i głośnikach. Wiem, że trudno w to uwierzyć, ale te rzeczy są dla nich tak samo cenne, jak dla Ciebie cenna jest Twoja jedyna w swoim rodzaju specjalnie spersonalizowana gitara / bas czy zestaw perkusyjny.

3.    Bądź realistą

My, muzycy, możemy być trochę nieracjonalni. Przeczytaliśmy artykuł w Uncut o tym, jak Keith Richards uzyskał pewne brzmienie gitary za pomocą jakiegoś nieznanego magnetofonu szpulowego i spodziewamy się, że nasi inżynierowie dźwięku uzyskają dla nas ten sam efekt. Cóż, nie mogą: nikt nie może - dlatego Keith Richards to Keith Richards, a Ty jesteś tylko facetem czytającym Uncut (przepraszam, że mówię to tak bez ogródek, ale obawiam się, że to prawda), więc spróbuj mieć bardziej realistyczne wymagania. Możesz poprosić o coś, ale nie obrażaj się, jeśli okaże się, że nie jest to możliwe do osiągnięcia.

4.    Pojawiaj się na czas

Okej, to brzmi super słabo i jest bardzo oczywiste, ale to prawda: jeśli nie pojawisz się na czas, sprawi to, że praca Twojego nowego przyjaciela będzie trudniejsza. Im więcej czasu będzie miał na próbę dźwięku, tym lepiej będzie mógł ustawić Twoje brzmienie. To tak jak ze wszystkim – jeśli coś jest robione w pośpiechu, efekty są beznadziejne i tylko budzą niechęć. Nie twierdzę, że inżynierowie dźwięku są bardziej skłonni do żywienia urazy niż ktokolwiek inny... ale wszyscy wiemy, że jeśli będziesz drażnił kelnera, istnieje spora szansa na to, że splunie do Twojego jedzenia. Upewnij się zatem, że nie spowodujesz tego, że Ty lub Twój zespół będzie brzmieć źle przez swój brak punktualności.

5.    Pozwól im wykonywać swoją pracę

Ogólnie rzecz biorąc, inżynierowie dźwięku wiedzą, co robią. Podczas próby dźwięku nie musisz więc schodzić ze sceny, aby „sprawdzić, jak brzmi z przodu”. To jest praca Twojego przyjaciela, a jeśli wejdziesz na jego teren, będzie to wyglądało tak, jakbyś mu nie ufał. On wierzy w to, że będziesz grał na instrumencie (nawet jeśli będziesz wyraźnie wstawiony po balowaniu za kulisami), więc proszę o okazanie tego samego szacunku: w końcu zaufanie jest podstawą wszystkich prawdziwych przyjaźni.

Andrew Anderson

Andrew Anderson is a reporter for Shure. When he isn’t touring with one of his several bands, you will find him hunched over his desk at home writing articles for the likes of Vice, The Independent, Loud And Quiet and more.